Od zawsze wiedziałam, że jest coś ze mną nie tak , ale to już przesada.
Najlepiej myśli mi się jak pada deszcz, jest wtedy pochmurno, fascynuje mnie
to. Wtedy życie wydaje się takie wspaniale, oczywiście jak każda nastolatka w
moim wieku Kocham również słońce w końcu musze
być opalona. Ale nic innego wtedy
się nie liczyło tego dnie kiedy wracałam spokojnie ze spaceru po parku. Nagle
zaczepił mnie pewien mężczyzna. Dość przystojny, umięśniony , w wieku około 25
lat lecz nie mam pewności. Zaczął się mnie pytać jak mam na imię, popatrzyłam
na niego z uśmieszkiem wyższości i odezwałam się bardzo pewnym głosem : Mam na
imię Camilla. Wtedy facet powiedział coś co mnie zadziwilo jak nic dotąd ‘’ tak
myślałem od samego początku kiedy Cię zauważyłem. Wiedziałem że tak masz na
imię, Twoje ruchy, Ta pewność siebie , ta uroda i ten mrok w Twych pięknych
zielonych oczach. Wydajesz się nie szkodliwa choć jak ktoś Cie zrani potrawisz
sobie poradzić, znasz smak zemsty’’ wypowiedziawszy to przybysz zniknął.
Zdziwiło mnie to, że ludzie na ulicy spoglądają na mnie, dowiedziałam się potem
że stałam na środku ulicy rozmawiając z powietrzem, nikt nie widział tego
faceta oprócz mnie. Może moja podświadomośc go sobie wymyśliła, a jeżeli nie to
skąd wiedział że potrafie się mścić, czy
znal on tamtego chłopaka, czy jest z nim jakoś powiązany. Ale przecież nic mu
się nie stało, zasłużył na to co go spotkało i tyle.
___________________________________________________________
I jak wam się podoba początek?:D
przepięknie widać w tym opowiadaniu nutkę ekspresji i gratuluje pomysłowości;*
OdpowiedzUsuńFajne
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie
www.kamyou.blogspot.com