Rozdział 11
Podpadam w ciemność. Czuje wszystko dwa raz mocniej. Widze to co on widzi, wyczuwam jego myśli. Pragnienia. Marzenia. I coś co mrozi mi krew w żyłach. Ją. Katherine. Myśli o niej. O długowłosej piękności. Czuje się jakby mnie ktoś kopnął w brzuch. W głowie kłebi się mnóstwo pytań. Czy oni są razem? Czy on ją Kocha? Po co spotkał sie ze mną? Czemu o niej mysli? Na żadne nie znam odpowiedzi. Odskakuje od niego jak oparzona.
- Coś nie tak?- pyta ztroską w oczach
- Nie, wsyztsko dobrze. Ja musze już wracać. Zawieź mnie do domu.
- Ale
- Jack chce do domu. Nie mam czasu. Prosze zawieź mnie- głos mi się załamał
Chlopak nic już nie mówił. Wsiedlismy do auta i w mileczeniu pojechalismy do instytutu.
- Dzięki - burknełam i wysiadłam z auta. Odrazu pobieglam do swojego pokoju.
Czuje się zdradzona, choć nie wiem czemu. Opuszczona choć nie jestem sama. Nie wiem czy ja się w nim zakochałam? Nie sądze. Ale czemu to tak boli. Czuje ogromną zazdrość. Postanawiam wziąść prysznic i spać. Jutro niedziela odpoczne sobie. może.
Wchodze pod prysznic i obmywam ciało ze wszystkich wrażeń. probuje się odrelaksować. Po dłuugim prysznicu wchodze do łóżka. Biore do ręki laptopa. Mam dużo wiadomości od starych znajomych. Nawet od niej. Od mojej niby przyjaciółki. Postanawiam jej nie odpisywać. Zasypiam z myślą że oni nadal pamiętają o mnie.
*********************
Budzi mnie pukanie do drzwi. Otwieram je.
-Carrie !! Czy Ty wiesz która godzina?!
- Tak wiem- śmieje się- czas na obiad a Ty dalej nie wstajesz
- Co? ja .. ja nie wiedziałam
- Ubieraj się szyyybko- zobaczyła że jestem smutna- coś się stało?
-ym co ? nie nic odpowiadam markotnie
- ale ja widze ! no powiedz mi prooosze - uśmiecha się pogodnie i w jednej chwili sądze że moge jej zaufac, a w drugiej sie wacham. W końcu opowiedzialam jej wsyztsko ja Jace'ie i Katherinie a ona słuchala jak oczarowana.
- Oh Camie. Nie bądź smutna. Nie wiem czy oni są razem. Ale ja widze jak on na Ciebie patrzy
- to kłamstwo. On o niej myślał i ja mam dośc tej rozmowy. Ide się ubrać poczekasz?
- Jasne
Zakładam obcisłe rurki i mój ulubiony niebieski top. Maluje delikatnie rzęsy i usta. Wychodząc z lazienki myśle o tym że Jace nie jest tego wart.
**************
Staram się o nim nie myśleć. NIe wychodzi mi to. Ale musze dać rade.
- ej słuchasz mnie?!- wkurzyla się Lucy
- Oj tak przepraszam - odpowiadam zawstydzona
- Eh nie da się z wami gadać, spadam - odpowiada koleżanka
- Carie nie powiedziałas im no nie?- pytam
- Jasne , że nie. Oj
- jakie oj?!!
- On tu idzie! pamietaj bądź niedostepna !!
- Hej Cami
- O hej
- Co tam ? źle się wczoraj czułas że musieliśmy wracac tak wczesnie?
- A nie wiem. Po prostu chciałam wrócić!- patrze na niego ironicznie
- To może dziś się spotkamy?
- Nie mam czasu
wstaje od stolu i odchodze. Żałuje swoich słów, bardzo. Ale niech idze sobie ze swoją dziewczyną. Ja nie mam sily. Może wybiore się dziś do miasta. Sama .
---------------------
jak się poodba? :* :D
Niesamowite życie
niedziela, 9 grudnia 2012
piątek, 30 listopada 2012
Rozdział 10
Obudziłam się rano jakbym nie żyła. Na nic nie mam siły. Wczorajszy
dzień wymęczył moją psychikę. Myśle że powinnam się kimś pożywić jestem tego
pewna. Ale kto mnie tego nauczy. Kto pomoże. Jasne chodze na zajęcia. Ale ja
potrzebuje energii i to teraz jedyna osoba jaka przychodzi mi na myśl to Jace.
Nie wiem czemu nie poproszę koleżanek,
nie mam pojęcia, Wstaje zakładam krótką błękitną sukienkę oraz czarne buciki na
obcasie. Maluje rzęsy i wychodzę. Spotykam Jace ,a stołówce.
- Hej
- Hej Camilla, ładna sukieneczka – mruga do mnie, pewnie się zaczerwieniłam
- Ymm no dzięki- odwzajemniam uśmiech – mam prośbę
- Ja także, a mianowicie masz ochotę iśc ze mną na spacer? Może po lesie?
- Coś za coś – odpowiadam figlarnie się uśmiechając
- Oj a o co chodzi
- Nauczysz mnie jak żywić się energią
- Jasne- odpowiada , widzi moje zdziowne spojrzenie- naucze Cie, bez probelmu. Ale nie na człowieku tylko na mnie, można pobierać energie z innego wampira nie koniecnie energetycznego. Ale za to pójdziesz ze mną na spacer po lesie, a potem pojedziemy może na jakiś obiad, oczywiście wiem naucze Cię jak powinnaś pobierać energie
- To jest genialny pomysł- odpowiadam
- To się cieszę , to dla mnie zaszczyt spędzić dzień z taką piękną dziewczyną
Uśmiecham się bo nie wiem co powiedzieć.
- Spotkajmy się za pół godziny koło bramy instytutu
- Jasne. Postaram się nie spóźnić.
Ojejku czy to randka, tak na pewno tak. A może tylko koleżeńskie spotkanie. Hmmm Postanowiłam się nie przebierać, sam uznał ze moja zwiewna sukienka mu się podoba. Będzie cudownie musi być. Jestem taka podekscytowana.
*****
- Hej
- Hej Camilla, ładna sukieneczka – mruga do mnie, pewnie się zaczerwieniłam
- Ymm no dzięki- odwzajemniam uśmiech – mam prośbę
- Ja także, a mianowicie masz ochotę iśc ze mną na spacer? Może po lesie?
- Coś za coś – odpowiadam figlarnie się uśmiechając
- Oj a o co chodzi
- Nauczysz mnie jak żywić się energią
- Jasne- odpowiada , widzi moje zdziowne spojrzenie- naucze Cie, bez probelmu. Ale nie na człowieku tylko na mnie, można pobierać energie z innego wampira nie koniecnie energetycznego. Ale za to pójdziesz ze mną na spacer po lesie, a potem pojedziemy może na jakiś obiad, oczywiście wiem naucze Cię jak powinnaś pobierać energie
- To jest genialny pomysł- odpowiadam
- To się cieszę , to dla mnie zaszczyt spędzić dzień z taką piękną dziewczyną
Uśmiecham się bo nie wiem co powiedzieć.
- Spotkajmy się za pół godziny koło bramy instytutu
- Jasne. Postaram się nie spóźnić.
Ojejku czy to randka, tak na pewno tak. A może tylko koleżeńskie spotkanie. Hmmm Postanowiłam się nie przebierać, sam uznał ze moja zwiewna sukienka mu się podoba. Będzie cudownie musi być. Jestem taka podekscytowana.
*****
- Już nie daleko
- Mam nadzieję
- Nie martw się – śmieje się Jace
- Nie martwię – obuzyłam się
Po paru minutach dojeżdżamy na miejsce
- więc powiem Ci coś o zywieniu się energią od wampira energetycznego. Gdy ją pobierasz łączysz się duszą z tą druga osobą. Czujecie to samo. Widzicie swoje myśli. Nie wszystkie . Niektórzy umieją to ukryć ale Ty raczej jeszcze nie potrafisz…
- a Ty? – przerywam mu
- Potrafie ale w niektórych momentach się nie da. Czujesz zaufanie do drugiej osoby, tak jaby łączysz się z nią cząstką siebie. Jeśli pobierasz energie od człowieka nic nie czujesz takiego oprócz własnej eufroii, jeśli od zwykłego wampira także nic nie czujesz. Tylko z wampirami energetycznymi tak się dzieję, więc jak gotowa?
- Gotowa
- Spruboj przedosatc się do mojego umysłu. Widzisz energie wokół mnie?
- Widze
- To dlatego ze jesteś skupiona, zacznij ją przybliżać do siebie , powoli. A teraz przedostan się do mojegu umysłu.
Udaje mi się czuję to. Łączę się z Jace’m i popadam w ciemność.
- Mam nadzieję
- Nie martw się – śmieje się Jace
- Nie martwię – obuzyłam się
Po paru minutach dojeżdżamy na miejsce
- więc powiem Ci coś o zywieniu się energią od wampira energetycznego. Gdy ją pobierasz łączysz się duszą z tą druga osobą. Czujecie to samo. Widzicie swoje myśli. Nie wszystkie . Niektórzy umieją to ukryć ale Ty raczej jeszcze nie potrafisz…
- a Ty? – przerywam mu
- Potrafie ale w niektórych momentach się nie da. Czujesz zaufanie do drugiej osoby, tak jaby łączysz się z nią cząstką siebie. Jeśli pobierasz energie od człowieka nic nie czujesz takiego oprócz własnej eufroii, jeśli od zwykłego wampira także nic nie czujesz. Tylko z wampirami energetycznymi tak się dzieję, więc jak gotowa?
- Gotowa
- Spruboj przedosatc się do mojego umysłu. Widzisz energie wokół mnie?
- Widze
- To dlatego ze jesteś skupiona, zacznij ją przybliżać do siebie , powoli. A teraz przedostan się do mojegu umysłu.
Udaje mi się czuję to. Łączę się z Jace’m i popadam w ciemność.
---------------------------------
I jak się podoba?:)))
Rozdział 9
Dzień w szkole to jakaś katastrofa.Na nic nie mam siły. Pierwsze lekcje z samoobrony były straszne. Facet, który uczy tego ''przedmiotu'' nie ma więcej niż 21 lat. Mówił na tych zajęciach takie okropne rzeczy że szok. były to zajęcia dla krwiopijców a ja jestem jednym i drugim. Na zajęcia dla wampirów energetycznych nie chodze, ponieważ mam osobne lekcje z Jace'm. Wczoraj było miedzy nami tak tajemniczo. Podobało mi się. Na zajęciach Katherine patrzy na mnie wilkiem. zaczynam się jej obawiać. W końcu jestem tu nowa. Ale na szczęście szykuje się już na zakupy. Jedziemy z dziewczynami do miasta busem. Musze kupić sobie troche rzeczy.
- heej gotowa?- Woła Cariie
- Jasne jasne, więc idziemy? jejku ale dawno nie byłam na zakupach, jestem tu od niedawna a czuje jakbym była tu już z rok, odcięta od świata
- haha nie panikuj tak, zwłaszcza że to Ty najwięcej gadasz przez telefon - śmieje się Lucy
**************************
Sklepy są wspaniałe. Jak dawno nie byłam w centrum handlowym. Czuje się dziwnie wśród ludiz, którzy są naprawde ludźmi. Myśle, żę kiedyś byłam taka jak oni. Nie stop nigdy nie byłam taka jak oni. Zawsze byłam tym kims bądź czymś innym. Czuję mocno uderzenie, nagle wywalam się na podłogę.
- O Boże przepraszam - widze chłopaka, który wyciąga ku mnie dłoń patrze się na niego jak oszołomiona. Jest dośc wysoki ale nie za wysoki. Ma czarne jak węgiel włosy oraz zielone oczy. Jest przytsojny, bardzo przystojny. Ma zatroskany wyraz twarzy i - Coś się stało? na serio przepraszam no powiedz coś
- Oj.. Ymmm nie nic mi nie jest, nie nie szkodzi - próbuje wstać i uśmiecham się do niego zalotnie pewnie myśli że jestem wariatką
- Jestem David -odpowiada chłopak
- A ja Camilla, miło mi
- Szkoda że w takiej sytuacji się poznaliśmy - uśmiecha się ciepło
- Tak szkoda,
- Jestes tu sama?
- Nie z koleżankami ale czekam na nie- odpowiadam troche speszona
- Hmm a skąd jestes? mieszkasz w Anglii?
- Nie, w Nowym Jorku
- Oj daleko to co Ty tu robisz?- przesadza z pytaniami moim zdaniem
- Chodze do szkoły - ucinam mu- A Ty?
- Ja mieskzam tu od dziecka. Ile masz lat ?
- 16 a Ty?
- 18- odpowiada z uśmiechem- może się kiedyś spotkamy ?
- Yyy nie wiem - odpowiadam speszona- może.
- Dam Ci mój nr telefonu , ok? A Ty może daj mi swój jak coś to się umówimy i ....
- Ej ja musze już isc,pa
- zaczekaj !
Krzyczy za mną ale ja biegne na przód szybko go głubie.
- Camilla ! - Woła Lucy
- Co ty wyprawiasz ? - patrzą na mnie zdziwione
- Ja, ja - wolałam im nic o nim nie mówic- szukalam was!
- Zginełaś nam !
- Przepraszam
- Nie wazne. Więc jak dziewczyny zaczynam zakupy ?! - woła Carrie
- O taak- odpowiadamy chórem
*****************
Zakupy były udane. Ale cały czas zastanawiam się czemu tak zareagowałam na tego chłopaka. Uciekałam jak oparzona jakby mnie ktoś gonił. Jakby mnie chciał zabić. to było dziwne. Nagle ktoś puka do moich drzwi.
- Hej Camilla, postanowiłem zapytać co u Ciebie- w drzwiach stoi James mój brat
- Spoko- postanawiam nic nie mówić o zielonokim chłopaku
- Podoba Ci się tu? Zaklimatyzowałas się do otoczenie? Mam nadzieje, ze nie sprawiasz kłopotów
- Jestem grzeczna - uśmiecham się do niego
- To dobrze, a jak sie trzymasz? Nadal wsyztsko przezywasz
- Nadal ?!!!! mineło tak niewiele czasu, a Ty zadajesz takie głupie pytanie.
- ja nie chciałem
- Nie ważne, prosze idź już chce iść spać.
- Spokojnie
zatrzaskuje mu drzwi przed nosem. Nie wiem czemu tak zareagowałam, czuje się okropnie. Postanawiam wziąć prysznic wtedy od razu poczuje się lepiej. Roskoszuje się gorąco wodą rozlewając na moim ciele. Czuję się jak w raju. Prawdziwym raju. Taki prysznic pozwala zapomnieć o każdym problemie. Wykąpana ubieram na siebie koszule nocną z kotkiem i kładę się do łóżka. Ten dzień był strasznie , strasznie dziwny. Czemu moje życie jest takie trudne. Czemu moja niby najlepsza przyjaciółka nie napiała ani razu, nie martwi się o mnie? Nie wie nawet gdzie jestem. Czuję się okropnie. Zasypiam ze łzami w oczach.
________________________
Heej :)) wiem że rozdział nie jest najlepszy ale brak weny, niestety. Mam nadzieję, że powróci. Więc bardzo przepraszam, Nastepny rozdział bedzie lepszy. Przynajmniej mam taką nadzieje. Nadal problem z klawiaturą;/ wybaczcie
Dzień w szkole to jakaś katastrofa.Na nic nie mam siły. Pierwsze lekcje z samoobrony były straszne. Facet, który uczy tego ''przedmiotu'' nie ma więcej niż 21 lat. Mówił na tych zajęciach takie okropne rzeczy że szok. były to zajęcia dla krwiopijców a ja jestem jednym i drugim. Na zajęcia dla wampirów energetycznych nie chodze, ponieważ mam osobne lekcje z Jace'm. Wczoraj było miedzy nami tak tajemniczo. Podobało mi się. Na zajęciach Katherine patrzy na mnie wilkiem. zaczynam się jej obawiać. W końcu jestem tu nowa. Ale na szczęście szykuje się już na zakupy. Jedziemy z dziewczynami do miasta busem. Musze kupić sobie troche rzeczy.
- heej gotowa?- Woła Cariie
- Jasne jasne, więc idziemy? jejku ale dawno nie byłam na zakupach, jestem tu od niedawna a czuje jakbym była tu już z rok, odcięta od świata
- haha nie panikuj tak, zwłaszcza że to Ty najwięcej gadasz przez telefon - śmieje się Lucy
**************************
Sklepy są wspaniałe. Jak dawno nie byłam w centrum handlowym. Czuje się dziwnie wśród ludiz, którzy są naprawde ludźmi. Myśle, żę kiedyś byłam taka jak oni. Nie stop nigdy nie byłam taka jak oni. Zawsze byłam tym kims bądź czymś innym. Czuję mocno uderzenie, nagle wywalam się na podłogę.
- O Boże przepraszam - widze chłopaka, który wyciąga ku mnie dłoń patrze się na niego jak oszołomiona. Jest dośc wysoki ale nie za wysoki. Ma czarne jak węgiel włosy oraz zielone oczy. Jest przytsojny, bardzo przystojny. Ma zatroskany wyraz twarzy i - Coś się stało? na serio przepraszam no powiedz coś
- Oj.. Ymmm nie nic mi nie jest, nie nie szkodzi - próbuje wstać i uśmiecham się do niego zalotnie pewnie myśli że jestem wariatką
- Jestem David -odpowiada chłopak
- A ja Camilla, miło mi
- Szkoda że w takiej sytuacji się poznaliśmy - uśmiecha się ciepło
- Tak szkoda,
- Jestes tu sama?
- Nie z koleżankami ale czekam na nie- odpowiadam troche speszona
- Hmm a skąd jestes? mieszkasz w Anglii?
- Nie, w Nowym Jorku
- Oj daleko to co Ty tu robisz?- przesadza z pytaniami moim zdaniem
- Chodze do szkoły - ucinam mu- A Ty?
- Ja mieskzam tu od dziecka. Ile masz lat ?
- 16 a Ty?
- 18- odpowiada z uśmiechem- może się kiedyś spotkamy ?
- Yyy nie wiem - odpowiadam speszona- może.
- Dam Ci mój nr telefonu , ok? A Ty może daj mi swój jak coś to się umówimy i ....
- Ej ja musze już isc,pa
- zaczekaj !
Krzyczy za mną ale ja biegne na przód szybko go głubie.
- Camilla ! - Woła Lucy
- Co ty wyprawiasz ? - patrzą na mnie zdziwione
- Ja, ja - wolałam im nic o nim nie mówic- szukalam was!
- Zginełaś nam !
- Przepraszam
- Nie wazne. Więc jak dziewczyny zaczynam zakupy ?! - woła Carrie
- O taak- odpowiadamy chórem
*****************
Zakupy były udane. Ale cały czas zastanawiam się czemu tak zareagowałam na tego chłopaka. Uciekałam jak oparzona jakby mnie ktoś gonił. Jakby mnie chciał zabić. to było dziwne. Nagle ktoś puka do moich drzwi.
- Hej Camilla, postanowiłem zapytać co u Ciebie- w drzwiach stoi James mój brat
- Spoko- postanawiam nic nie mówić o zielonokim chłopaku
- Podoba Ci się tu? Zaklimatyzowałas się do otoczenie? Mam nadzieje, ze nie sprawiasz kłopotów
- Jestem grzeczna - uśmiecham się do niego
- To dobrze, a jak sie trzymasz? Nadal wsyztsko przezywasz
- Nadal ?!!!! mineło tak niewiele czasu, a Ty zadajesz takie głupie pytanie.
- ja nie chciałem
- Nie ważne, prosze idź już chce iść spać.
- Spokojnie
zatrzaskuje mu drzwi przed nosem. Nie wiem czemu tak zareagowałam, czuje się okropnie. Postanawiam wziąć prysznic wtedy od razu poczuje się lepiej. Roskoszuje się gorąco wodą rozlewając na moim ciele. Czuję się jak w raju. Prawdziwym raju. Taki prysznic pozwala zapomnieć o każdym problemie. Wykąpana ubieram na siebie koszule nocną z kotkiem i kładę się do łóżka. Ten dzień był strasznie , strasznie dziwny. Czemu moje życie jest takie trudne. Czemu moja niby najlepsza przyjaciółka nie napiała ani razu, nie martwi się o mnie? Nie wie nawet gdzie jestem. Czuję się okropnie. Zasypiam ze łzami w oczach.
________________________
Heej :)) wiem że rozdział nie jest najlepszy ale brak weny, niestety. Mam nadzieję, że powróci. Więc bardzo przepraszam, Nastepny rozdział bedzie lepszy. Przynajmniej mam taką nadzieje. Nadal problem z klawiaturą;/ wybaczcie
wtorek, 27 listopada 2012
Uwaga !
Bardzo przepraszam, że nie dodaje od 5 dni nowego rozdziału, lecz nie dam rady narazie, ponieważ mam bardzo dużo nauki i mało czasu dla siebie. Więc obiecuje, że nowy rozdział pojawi się w piątek, bądź sobote:) Mam nadzieje, że troche osób czyta tego bloga ;p Dziękuje za uwage ;* oraz za ciepliwości wyrozumialość :)
Bardzo przepraszam, że nie dodaje od 5 dni nowego rozdziału, lecz nie dam rady narazie, ponieważ mam bardzo dużo nauki i mało czasu dla siebie. Więc obiecuje, że nowy rozdział pojawi się w piątek, bądź sobote:) Mam nadzieje, że troche osób czyta tego bloga ;p Dziękuje za uwage ;* oraz za ciepliwości wyrozumialość :)
czwartek, 22 listopada 2012
Rozdział 8
Leżałam w łóżku i nie mogłam usnąć. Jestem w tej szkole ponad tydzień! Cariie przedstawiła mi dużo osób jej koleżanki Laurę i Lucy. Całkiem spoko dziewczyny . Laura ma piękne długie i kręcone, ognisto rude włosy, a Lucy długie proste i kruko czarne. Obie są bardzo ładnie. Mysle, iż fajnie się dobrały poniewać Cariie jest drobną blondyneczką. Poznałam także wiele innych osób. Fajnych kolegów i koleżanki. Oraz jedną dziewczyne. Katherine. Podobno najładnijesza i najpopularnijesza dziewczyna w szkole. Ma tak samo jak ja długie, kręcone i brązowe włosy, tylko w przeciwieństwie do mnie ma także prawie czarne oczy. Jest bardzo piękna. Taka królewska. Jest ona wampirem. Krwiopijcą rzecz jasna. A Laura i Lucy są wampirami energetycznymi. Tak samo i Cariie. Wszyscy sądzą że Katherine nie będzie mnie lubiała, ponieważ jestem dla niej wielkim zagrożeniem. Zdziwłam się ja zagrożeniem. Ta dziewczyna była zawsze najładniejsza w szkole. A tu nagle pojawiam się ja. Wszyscy o mnie mowią bo jestem nowa i bardzo mało jest wampirów tego typu co ja , niestety. W sumie to nie dziwne, że ona czuje się zagrożona. no znaczy nie chce być samolubna, ale chłopcy lubią mnie i podobam się im.Zauważyłam to juz. Jest ich tu bardzo wielu i są bardzo przystojni. Ale żaden nie dorównuje Jace'owi.
***********************************
Usnełam dopieor chyba o 4 nad ranem. Jestem niewsypana, ale wampirom takim jak ja nie potrzebny jest długi sen, energie wezmę od kogoś innego. Tak samo zrobiłam z tym chłopakiem w lesie. Wstyd się przynac, wyssałam z niego całą energie. Calutką. Biedak trafił do szpitala. Nadal tam jest, Dlatego James, który odwiedza mnie codziennie sprawdzając jak się trzymam . Sądzi że powinnam nauczyc sie tego ile energi bądź krwi pobiera z człowieka, bądź wampira. Mam z tego nawet lekcje. To nie żart, dwa razy w tygodniu. jest ciekawie. Tak samo jak mam lekcje samoobrony i lekce o krwi oraz o wampiryźmie. Reszta przedmiotów jest taka sama jak w normalnej szkole. Poszłam się w końcu ubrać. Załozyłam dziś na siebie obcisłe jeansowe rurki oraz błękitną tunike, zabrałam torebkę i poszłam pod pokój Laury , Lucy i Cariie. Tak mało osób ma pojedyńcze pokoje, lecz mnie się udało, na szczęście. Idąc myśle o tym co zaprząta mi głowę juz od dawna. o Jace. Jestem juz blisko pokoju.
- Hej dziewczyny, gotowe ?- pytam
- Urgh ! czekaj na mnie woła Cariie. One dwie są w innej grupie. I mają na druga lekcje więc śpią- w tej szkole nie ma klas, są dane grupy z danych przedmiotów.
- Jasne, spokojnie mamy jeszcze 30 minut, ale musimy isc cos zjeśc. I nie mowie tu o krwi- chciałamzażartować
- Ja przeciez nie ejstem wampirem krwiopijcą - obuzyla się koleżanka
- oj wiem przepraszam
Dalej szłyśmy w milczeniu.
Pierwsza lekcja wampiryzm. Maasakra. Jeszcze malo co z tego rozumiem ale radze sobie. Jestem tu w końcu prawie jednym jak się okazła wampirem pół na pół jak to tu nazywają. Drugi jest Jace. Własnie dziś o 16 mam mieć z nim zajęcia, tylko z nim i z nacuzycielem ale to szczegół. Będę mogła troche z nim pogadac. O tak.
- Camillo czy wiesz o czym my mowimy- Odzywa się matematyczka
-Om tak tak przepraszam
- To zapraszam to tablicy, rozwiążesz zadanie
O nie co za klapa.
****
Jakoś przezyłam pare lekcj teraz lunch. No w końcu. Usiadłam z moim koleżankami. Widziałam jak Katherine się na mnie patrzyła siedząc ze swoimi przyjaciółeczkami. A także widziałam Jace. Eh on mnie rozmaza. Te jego oczy.
- Camilla !
- yy tak ?
- Obudź się - woła Lucy
- jestem przeciez- oburzam się
- jutro jest piątek a to znaczy ze możemy iść na zakupy ! bo w sobote nie ma szkoły jak wiesz. Wiec można zaszaleć.
- O kurde to bosko! potrzebuje nowej odżywki do paznokci- ucieszyłam się
O tak już zaniedługo weekend .
Siedziałam już w spokoju zajadając swoje frytki. I nie mogłam się doczkać lekcji wapiryzmu dla takich jak ja. Niestey ja musze chodizc i na te zajęcia i na te w grupie dla wapirów energetycznych. Ale cóż takie życie.
****
już ide na te spotkanie. W końcu! jejku zaniedługo zobacze Jace.
- hej Camie
- no hej - odpowiadam mu
- Co tam
- Yyy fajnie, weź jak mi się nie chce tu siedzieć- skłamałam
- Mnie też nie, ale uwież to sie przydaje jak lekca samoobrony, była bardzo potrzebna jak był napad , ale nie wazne, tego dowiesz sie na pewno kiedy indziej, ze ludzie poluja na wampiry ale nie do konca tacy normalni ludzie, znaczy niewazne.
- no okey
gadałam z nim jeszcze troche , a potem odbyły się zajęcia. Było na nich cakiem fajnie. ten facet umiał wszytsko dokłądnie tłumaczyć, wiec czas minął szybko.
- Na dziś to tyle
wyszłam uradowana bo mam dużo lekji na jutro i karne zadanie z matmy. za nieuważanie na lekcji
-Ej może Cie odprowadze- proponuje Jace
- Z chęcią- odpowiadam i uśmiecham się zalotnie
Strasnzie fajnie mi się z nim spacerowało. Rozmawialimsy o wszytskim i o niczym szczególnym. W końcu mnie odprowadził pod drzwi. Uschnął rękę i się oddalił. Zaczynam go lubić coraz bardziej.
------------------------
przepraszam za błędy ale mam problemy z klawiaturą :(
Leżałam w łóżku i nie mogłam usnąć. Jestem w tej szkole ponad tydzień! Cariie przedstawiła mi dużo osób jej koleżanki Laurę i Lucy. Całkiem spoko dziewczyny . Laura ma piękne długie i kręcone, ognisto rude włosy, a Lucy długie proste i kruko czarne. Obie są bardzo ładnie. Mysle, iż fajnie się dobrały poniewać Cariie jest drobną blondyneczką. Poznałam także wiele innych osób. Fajnych kolegów i koleżanki. Oraz jedną dziewczyne. Katherine. Podobno najładnijesza i najpopularnijesza dziewczyna w szkole. Ma tak samo jak ja długie, kręcone i brązowe włosy, tylko w przeciwieństwie do mnie ma także prawie czarne oczy. Jest bardzo piękna. Taka królewska. Jest ona wampirem. Krwiopijcą rzecz jasna. A Laura i Lucy są wampirami energetycznymi. Tak samo i Cariie. Wszyscy sądzą że Katherine nie będzie mnie lubiała, ponieważ jestem dla niej wielkim zagrożeniem. Zdziwłam się ja zagrożeniem. Ta dziewczyna była zawsze najładniejsza w szkole. A tu nagle pojawiam się ja. Wszyscy o mnie mowią bo jestem nowa i bardzo mało jest wampirów tego typu co ja , niestety. W sumie to nie dziwne, że ona czuje się zagrożona. no znaczy nie chce być samolubna, ale chłopcy lubią mnie i podobam się im.Zauważyłam to juz. Jest ich tu bardzo wielu i są bardzo przystojni. Ale żaden nie dorównuje Jace'owi.
***********************************
Usnełam dopieor chyba o 4 nad ranem. Jestem niewsypana, ale wampirom takim jak ja nie potrzebny jest długi sen, energie wezmę od kogoś innego. Tak samo zrobiłam z tym chłopakiem w lesie. Wstyd się przynac, wyssałam z niego całą energie. Calutką. Biedak trafił do szpitala. Nadal tam jest, Dlatego James, który odwiedza mnie codziennie sprawdzając jak się trzymam . Sądzi że powinnam nauczyc sie tego ile energi bądź krwi pobiera z człowieka, bądź wampira. Mam z tego nawet lekcje. To nie żart, dwa razy w tygodniu. jest ciekawie. Tak samo jak mam lekcje samoobrony i lekce o krwi oraz o wampiryźmie. Reszta przedmiotów jest taka sama jak w normalnej szkole. Poszłam się w końcu ubrać. Załozyłam dziś na siebie obcisłe jeansowe rurki oraz błękitną tunike, zabrałam torebkę i poszłam pod pokój Laury , Lucy i Cariie. Tak mało osób ma pojedyńcze pokoje, lecz mnie się udało, na szczęście. Idąc myśle o tym co zaprząta mi głowę juz od dawna. o Jace. Jestem juz blisko pokoju.
- Hej dziewczyny, gotowe ?- pytam
- Urgh ! czekaj na mnie woła Cariie. One dwie są w innej grupie. I mają na druga lekcje więc śpią- w tej szkole nie ma klas, są dane grupy z danych przedmiotów.
- Jasne, spokojnie mamy jeszcze 30 minut, ale musimy isc cos zjeśc. I nie mowie tu o krwi- chciałamzażartować
- Ja przeciez nie ejstem wampirem krwiopijcą - obuzyla się koleżanka
- oj wiem przepraszam
Dalej szłyśmy w milczeniu.
Pierwsza lekcja wampiryzm. Maasakra. Jeszcze malo co z tego rozumiem ale radze sobie. Jestem tu w końcu prawie jednym jak się okazła wampirem pół na pół jak to tu nazywają. Drugi jest Jace. Własnie dziś o 16 mam mieć z nim zajęcia, tylko z nim i z nacuzycielem ale to szczegół. Będę mogła troche z nim pogadac. O tak.
- Camillo czy wiesz o czym my mowimy- Odzywa się matematyczka
-Om tak tak przepraszam
- To zapraszam to tablicy, rozwiążesz zadanie
O nie co za klapa.
****
Jakoś przezyłam pare lekcj teraz lunch. No w końcu. Usiadłam z moim koleżankami. Widziałam jak Katherine się na mnie patrzyła siedząc ze swoimi przyjaciółeczkami. A także widziałam Jace. Eh on mnie rozmaza. Te jego oczy.
- Camilla !
- yy tak ?
- Obudź się - woła Lucy
- jestem przeciez- oburzam się
- jutro jest piątek a to znaczy ze możemy iść na zakupy ! bo w sobote nie ma szkoły jak wiesz. Wiec można zaszaleć.
- O kurde to bosko! potrzebuje nowej odżywki do paznokci- ucieszyłam się
O tak już zaniedługo weekend .
Siedziałam już w spokoju zajadając swoje frytki. I nie mogłam się doczkać lekcji wapiryzmu dla takich jak ja. Niestey ja musze chodizc i na te zajęcia i na te w grupie dla wapirów energetycznych. Ale cóż takie życie.
****
już ide na te spotkanie. W końcu! jejku zaniedługo zobacze Jace.
- hej Camie
- no hej - odpowiadam mu
- Co tam
- Yyy fajnie, weź jak mi się nie chce tu siedzieć- skłamałam
- Mnie też nie, ale uwież to sie przydaje jak lekca samoobrony, była bardzo potrzebna jak był napad , ale nie wazne, tego dowiesz sie na pewno kiedy indziej, ze ludzie poluja na wampiry ale nie do konca tacy normalni ludzie, znaczy niewazne.
- no okey
gadałam z nim jeszcze troche , a potem odbyły się zajęcia. Było na nich cakiem fajnie. ten facet umiał wszytsko dokłądnie tłumaczyć, wiec czas minął szybko.
- Na dziś to tyle
wyszłam uradowana bo mam dużo lekji na jutro i karne zadanie z matmy. za nieuważanie na lekcji
-Ej może Cie odprowadze- proponuje Jace
- Z chęcią- odpowiadam i uśmiecham się zalotnie
Strasnzie fajnie mi się z nim spacerowało. Rozmawialimsy o wszytskim i o niczym szczególnym. W końcu mnie odprowadził pod drzwi. Uschnął rękę i się oddalił. Zaczynam go lubić coraz bardziej.
------------------------
przepraszam za błędy ale mam problemy z klawiaturą :(
poniedziałek, 19 listopada 2012
Rozdział 7
Dziś jest ten dzień, wszytsko się zmieni. Nowa szkoła, nowe miejsce
zamieszkania, wprost nowe życie. Strasznie się denerwuje to wprost irytujące.
Od ostatniej kłótni z Emi nie rozmawiałam. Bo niby co jej miałam powiedzieć że
jestem pół wampirem? I to w dodatku pół wampirem energetycznym a pół książkowym
krwiopijcą. W moim życiu nie mogę narzekać na nude. Ale to wszytsko intrygujące, kim są moi
prawdziwi rodzice. Czy ja ich poznam. James twierdzi że jeśli się już zaaklimatyzuje
to ich poznam.
- Camilla- słysze znajomy głos
- O Boże James ! Ile razy mam mówić nie zakradaj się tak
- yy wiele- odpowiada znużony- Spakowana?
- No tak- nie udało mi się ukryć smutku w głosie
- Sluchaj wiem, że się stresujesz to normalne- odpowiada- ale jesteś bardzo ładna i mądrą dziewczyną poradzisz sobie
- Oby tak było – odpowiadam
Schodze na dół. Niestety tata nie może mnie tam odwieźć więc wylewne pożegnanie odbyło się w domu. Strasznie będę tęsknić za wszytskimi. Na szczęście tata uznał że sam załatwi sprawę z dawną szkołą
****************
Po tylu godzinach w końcu w Londyn. Jest tu inaczej niż W Nowym Jorku. Od razu wyczułam zmiany w klimacie. Strasznie tu zimno
- Hmm mam nadzieje że masz ubrania w których nie przemarzniesz- uśmiecha się James
- Oto się nie martw , to już nie Twoje zmartwienie- odcinam się
Do instytutu jechaliśmy w milczeniu. Zajeło nam to strasznie dużo czasu, zanim się spostrzegłam usnęłam. Obudziło mnie mocne hamowanie i piszczenie opon.
- Jestesmy na miejscu
Zaniemówiłam z wrażenia, wszytsko wyglądało tak urzekająco, magicznie. Może nie będzie tu aż tak źle… może.
- Od razu mówię że nie musisz tu siedzieć cały dzień, możesz wychodzić na miasto poznawać ludzi
- Serio?! Normaalnie to wspaniaaaale ! – na serio się ucieszyłam
- I masz dostep do internetu, pamiętaj nie stracisz łączności z normalnym światem, w końcu jesteś tylko w połowie wampirem.
- No to przynajmniej tyle- odgryzłam się
********************
Dowiedziałam się, w którym pokoju będę mieszkać. 12 nie jest tak źle. Na szczęście mam pojedynczy pokój, więc nie musze się mordować z nikim, nieznajomym. Musze się spieszyć za 30 minut mam pierwszą lekcję. Nie wiem czy ktoś by mi wuierzył ale wtej szkole uczą normalnych przedmiotów szkolnych ! Tylko dodają pare wampirzych. Koszmar. Ksiązki załatwił mi James na szczęście. Stresuje się pierwszą lekcją. Eh nigdy nie lubiłam matmy !! Nagle ktoś na mnie wpadł
- Camilla- słysze znajomy głos
- O Boże James ! Ile razy mam mówić nie zakradaj się tak
- yy wiele- odpowiada znużony- Spakowana?
- No tak- nie udało mi się ukryć smutku w głosie
- Sluchaj wiem, że się stresujesz to normalne- odpowiada- ale jesteś bardzo ładna i mądrą dziewczyną poradzisz sobie
- Oby tak było – odpowiadam
Schodze na dół. Niestety tata nie może mnie tam odwieźć więc wylewne pożegnanie odbyło się w domu. Strasznie będę tęsknić za wszytskimi. Na szczęście tata uznał że sam załatwi sprawę z dawną szkołą
****************
Po tylu godzinach w końcu w Londyn. Jest tu inaczej niż W Nowym Jorku. Od razu wyczułam zmiany w klimacie. Strasznie tu zimno
- Hmm mam nadzieje że masz ubrania w których nie przemarzniesz- uśmiecha się James
- Oto się nie martw , to już nie Twoje zmartwienie- odcinam się
Do instytutu jechaliśmy w milczeniu. Zajeło nam to strasznie dużo czasu, zanim się spostrzegłam usnęłam. Obudziło mnie mocne hamowanie i piszczenie opon.
- Jestesmy na miejscu
Zaniemówiłam z wrażenia, wszytsko wyglądało tak urzekająco, magicznie. Może nie będzie tu aż tak źle… może.
- Od razu mówię że nie musisz tu siedzieć cały dzień, możesz wychodzić na miasto poznawać ludzi
- Serio?! Normaalnie to wspaniaaaale ! – na serio się ucieszyłam
- I masz dostep do internetu, pamiętaj nie stracisz łączności z normalnym światem, w końcu jesteś tylko w połowie wampirem.
- No to przynajmniej tyle- odgryzłam się
********************
Dowiedziałam się, w którym pokoju będę mieszkać. 12 nie jest tak źle. Na szczęście mam pojedynczy pokój, więc nie musze się mordować z nikim, nieznajomym. Musze się spieszyć za 30 minut mam pierwszą lekcję. Nie wiem czy ktoś by mi wuierzył ale wtej szkole uczą normalnych przedmiotów szkolnych ! Tylko dodają pare wampirzych. Koszmar. Ksiązki załatwił mi James na szczęście. Stresuje się pierwszą lekcją. Eh nigdy nie lubiłam matmy !! Nagle ktoś na mnie wpadł
- Ej uważaj jak chodzisz !- krzyknęłam. Słodka z twarzy blodynka oblała
się rumieńcem
-Ojej przperaszam. Zaraz zaraz Ty jesteś Camilla! Tyle o Tobie słyszeliśmy
- Yyy serio o mnie?
- No jasne głuptasie ! a o kim. Nigdy nie było u nas takiego wampira jak Ty ! o kurde a gdzie moje maniery Nazywam się Carolline ale znajomi mówią na mnie Carii
- Miło mi Ty wiesz jak się nazywam więc nie musze nic mowić.
- Pokaż mi swój podział lekcji- zdziwiona pokazuje jej mój okropny podzial godzin
- Ojejku to świetnie patrz ! mamy ze sobą wiele leckcji
Na serio się ucieszyłam. Przynajmniej jedna miła twarz
- A na stołówce możesz usiąść z moim koleżankami i ze mną oczywiście no i jasne , że Cie oprowadzę po szkole i zapoznam ze wszytskimi z kim warto się zadawać, jeśli chcesz oczywiście- ta dziewczyna duża mowi ale wydaje się miła i popularna więc warto się z nią trzymać
- Jasne że chce
- To wspaaaniale
w końcu poszłyśmy na lekcje, nowa znajoma usiadła ze mną w ławce. Na szczęście.
*****************
Lekcje mijają szybko. Carii mówi mi dokładnie o wszystkim o cyzm mogę wiedzieć.
- Ej wiedzisz tego chłopaka ! to Jace. Dużo dziewczyn na niego leci. Jest przystojny ale żadna dziewczyna nie jest mu odpowiednia. On jak to mowi szuka tej jedynej- dziewczyna uśmiecha się do mnie.
Ilustruje chłopaka wzrokiem. Jest dość wysoki na około 180 cm wzrostu. Włosy ma koloru blond a oczy niebieskie jak ocean. Podoba mi się. Nagle się odwraca i nasze spojżenia się stykają, czuję jakby przeleciał przeze mnie dreszcz. Ale nic nie mówie patrz jeszcze chwilke. Uśmiecha się więc robie to samo i zarzucając włosami ochodze.
- widzisz mówiłam że jest BOOOSKI – mówi Carri
- Ehh – wzdycham – ten dzień już mnie męczy
- Wiem ale to dopiero początek- odpowiada radośnie dziewczyna- choć w końcu jest lunch więc poznasz moje koleżanki
Uśmiecham się i podążam za nią ,cały czas myśląc o tajemniczym chłopaku.
-Ojej przperaszam. Zaraz zaraz Ty jesteś Camilla! Tyle o Tobie słyszeliśmy
- Yyy serio o mnie?
- No jasne głuptasie ! a o kim. Nigdy nie było u nas takiego wampira jak Ty ! o kurde a gdzie moje maniery Nazywam się Carolline ale znajomi mówią na mnie Carii
- Miło mi Ty wiesz jak się nazywam więc nie musze nic mowić.
- Pokaż mi swój podział lekcji- zdziwiona pokazuje jej mój okropny podzial godzin
- Ojejku to świetnie patrz ! mamy ze sobą wiele leckcji
Na serio się ucieszyłam. Przynajmniej jedna miła twarz
- A na stołówce możesz usiąść z moim koleżankami i ze mną oczywiście no i jasne , że Cie oprowadzę po szkole i zapoznam ze wszytskimi z kim warto się zadawać, jeśli chcesz oczywiście- ta dziewczyna duża mowi ale wydaje się miła i popularna więc warto się z nią trzymać
- Jasne że chce
- To wspaaaniale
w końcu poszłyśmy na lekcje, nowa znajoma usiadła ze mną w ławce. Na szczęście.
*****************
Lekcje mijają szybko. Carii mówi mi dokładnie o wszystkim o cyzm mogę wiedzieć.
- Ej wiedzisz tego chłopaka ! to Jace. Dużo dziewczyn na niego leci. Jest przystojny ale żadna dziewczyna nie jest mu odpowiednia. On jak to mowi szuka tej jedynej- dziewczyna uśmiecha się do mnie.
Ilustruje chłopaka wzrokiem. Jest dość wysoki na około 180 cm wzrostu. Włosy ma koloru blond a oczy niebieskie jak ocean. Podoba mi się. Nagle się odwraca i nasze spojżenia się stykają, czuję jakby przeleciał przeze mnie dreszcz. Ale nic nie mówie patrz jeszcze chwilke. Uśmiecha się więc robie to samo i zarzucając włosami ochodze.
- widzisz mówiłam że jest BOOOSKI – mówi Carri
- Ehh – wzdycham – ten dzień już mnie męczy
- Wiem ale to dopiero początek- odpowiada radośnie dziewczyna- choć w końcu jest lunch więc poznasz moje koleżanki
Uśmiecham się i podążam za nią ,cały czas myśląc o tajemniczym chłopaku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)