niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 11

Podpadam  w ciemność. Czuje wszystko dwa raz mocniej. Widze to co on widzi, wyczuwam jego myśli. Pragnienia. Marzenia. I coś co mrozi mi krew w żyłach. Ją. Katherine. Myśli o niej. O długowłosej piękności. Czuje się jakby mnie ktoś kopnął w brzuch. W głowie kłebi się mnóstwo pytań. Czy oni są razem? Czy on ją Kocha? Po co spotkał sie ze mną? Czemu o niej mysli? Na  żadne nie znam odpowiedzi. Odskakuje od niego jak oparzona.
- Coś nie tak?- pyta  ztroską w oczach
- Nie, wsyztsko dobrze. Ja musze już wracać. Zawieź mnie do domu.
- Ale
- Jack chce do domu. Nie mam czasu. Prosze zawieź mnie- głos mi się załamał
Chlopak nic już nie mówił. Wsiedlismy do auta i w mileczeniu pojechalismy do instytutu.
- Dzięki - burknełam i wysiadłam z auta. Odrazu pobieglam do swojego pokoju.
Czuje się zdradzona, choć nie wiem czemu. Opuszczona choć nie jestem sama. Nie wiem czy ja się w nim zakochałam? Nie sądze. Ale czemu to tak boli. Czuje ogromną zazdrość. Postanawiam wziąść prysznic i spać. Jutro niedziela odpoczne sobie. może.
Wchodze pod prysznic i obmywam ciało ze wszystkich wrażeń. probuje się odrelaksować. Po dłuugim prysznicu wchodze do łóżka. Biore do ręki laptopa. Mam dużo wiadomości od starych znajomych. Nawet od niej. Od mojej niby przyjaciółki. Postanawiam jej nie odpisywać. Zasypiam z myślą że oni nadal pamiętają o mnie.
*********************
Budzi mnie pukanie do drzwi. Otwieram je.
-Carrie !! Czy Ty wiesz która godzina?!
- Tak wiem- śmieje się- czas na obiad a Ty dalej nie wstajesz
- Co? ja .. ja  nie wiedziałam
- Ubieraj się szyyybko- zobaczyła że jestem smutna- coś się stało?
-ym co ? nie nic odpowiadam markotnie
- ale ja widze ! no powiedz mi prooosze - uśmiecha się pogodnie i w jednej chwili sądze że moge jej zaufac, a w drugiej sie wacham. W końcu opowiedzialam jej wsyztsko ja Jace'ie i Katherinie a ona słuchala jak oczarowana.
- Oh Camie. Nie bądź smutna. Nie wiem czy oni są razem. Ale ja widze jak on na Ciebie patrzy
- to kłamstwo. On  o niej myślał i ja mam dośc tej rozmowy. Ide się ubrać poczekasz?
- Jasne
Zakładam obcisłe rurki i mój ulubiony niebieski top. Maluje delikatnie rzęsy i usta. Wychodząc z lazienki myśle o tym że Jace nie jest tego wart.
**************
Staram się o nim nie myśleć. NIe wychodzi mi to. Ale musze dać rade.
- ej słuchasz mnie?!- wkurzyla się Lucy
- Oj tak przepraszam - odpowiadam zawstydzona
- Eh nie da się z wami gadać, spadam - odpowiada koleżanka
- Carie nie powiedziałas im no nie?- pytam
- Jasne , że nie. Oj
- jakie oj?!!
- On tu idzie! pamietaj bądź niedostepna !!

- Hej Cami
- O hej

- Co tam ? źle się wczoraj czułas że musieliśmy wracac tak wczesnie?
- A nie wiem. Po prostu chciałam wrócić!- patrze na niego ironicznie
- To może dziś się spotkamy?
- Nie mam czasu
wstaje od stolu i odchodze. Żałuje swoich słów, bardzo. Ale niech idze sobie ze swoją dziewczyną.  Ja nie mam sily. Może wybiore się dziś do miasta. Sama .

---------------------
jak się poodba? :* :D 
Uwaga
przepraszam że narazie nie dodaje nowej notki;/
dodam jak tylko będę mogła. Może uda się dziś a może w nastepnym tygodniu. Bardzo przepraszam i pozdrawiam wszytskich czytelników bloga ;****

piątek, 30 listopada 2012

Rozdział 10


Obudziłam się rano jakbym nie żyła. Na nic nie mam siły. Wczorajszy dzień wymęczył moją psychikę. Myśle że powinnam się kimś pożywić jestem tego pewna. Ale kto mnie tego nauczy. Kto pomoże. Jasne chodze na zajęcia. Ale ja potrzebuje energii i to teraz jedyna osoba jaka przychodzi mi na myśl to Jace. Nie wiem czemu  nie poproszę koleżanek, nie mam pojęcia, Wstaje zakładam krótką błękitną sukienkę oraz czarne buciki na obcasie. Maluje rzęsy i wychodzę. Spotykam Jace ,a stołówce.
- Hej
- Hej Camilla, ładna sukieneczka – mruga do mnie, pewnie się zaczerwieniłam
- Ymm no dzięki- odwzajemniam uśmiech – mam prośbę
- Ja także, a mianowicie masz ochotę iśc ze mną na spacer? Może po lesie?
- Coś za coś – odpowiadam figlarnie się uśmiechając
- Oj a  o co chodzi
- Nauczysz mnie jak żywić się energią
- Jasne- odpowiada , widzi moje zdziowne spojrzenie- naucze Cie, bez probelmu. Ale nie na człowieku tylko na mnie, można pobierać energie z innego wampira nie koniecnie energetycznego. Ale za to pójdziesz ze mną na spacer po lesie, a potem pojedziemy może na jakiś obiad, oczywiście wiem naucze Cię jak powinnaś pobierać energie
- To jest genialny pomysł- odpowiadam
- To się cieszę , to dla mnie zaszczyt spędzić dzień z taką piękną dziewczyną
Uśmiecham się bo nie wiem co powiedzieć.
- Spotkajmy się za pół godziny koło bramy instytutu
- Jasne. Postaram się nie spóźnić.
Ojejku czy to randka, tak na pewno tak. A może tylko koleżeńskie spotkanie. Hmmm Postanowiłam się nie przebierać, sam uznał ze moja zwiewna sukienka mu się podoba. Będzie cudownie musi być. Jestem taka podekscytowana.
*****
- Już nie daleko
- Mam nadzieję
- Nie martw się – śmieje się Jace
-  Nie martwię – obuzyłam się
Po paru minutach dojeżdżamy na miejsce
- więc powiem Ci coś o zywieniu się energią od wampira energetycznego.  Gdy ją  pobierasz łączysz się duszą z tą druga osobą. Czujecie to samo. Widzicie swoje myśli. Nie wszystkie . Niektórzy umieją to ukryć ale Ty raczej jeszcze nie potrafisz…
- a Ty? – przerywam mu
- Potrafie ale  w niektórych momentach się nie da. Czujesz zaufanie do drugiej osoby, tak jaby łączysz się z nią cząstką siebie. Jeśli pobierasz energie od człowieka nic nie czujesz takiego oprócz własnej eufroii, jeśli od zwykłego wampira także nic nie czujesz. Tylko z wampirami energetycznymi tak się dzieję, więc jak gotowa?
- Gotowa
- Spruboj przedosatc się do mojego umysłu. Widzisz energie wokół mnie?
- Widze
- To dlatego ze jesteś skupiona, zacznij ją przybliżać do siebie , powoli. A teraz przedostan się do mojegu umysłu.
Udaje mi się czuję to. Łączę się z Jace’m i popadam w ciemność. 
---------------------------------

I jak się podoba?:)))
Rozdział 9

Dzień w szkole to jakaś katastrofa.Na nic nie mam siły. Pierwsze lekcje z samoobrony były straszne. Facet, który uczy tego ''przedmiotu'' nie ma więcej niż 21 lat. Mówił na tych zajęciach takie okropne rzeczy że szok. były to zajęcia dla krwiopijców  a ja jestem jednym i drugim. Na zajęcia dla wampirów energetycznych nie chodze, ponieważ mam osobne lekcje z Jace'm. Wczoraj było miedzy nami tak tajemniczo. Podobało mi się. Na zajęciach Katherine patrzy na mnie wilkiem. zaczynam się jej obawiać. W końcu jestem tu nowa. Ale na szczęście szykuje się już na zakupy. Jedziemy z dziewczynami do miasta busem. Musze kupić sobie troche rzeczy.
- heej gotowa?- Woła Cariie
- Jasne jasne, więc idziemy? jejku ale dawno nie byłam na zakupach, jestem tu od niedawna a czuje jakbym była tu już z rok, odcięta od świata
- haha nie panikuj tak, zwłaszcza że to Ty najwięcej gadasz przez telefon - śmieje się Lucy
**************************

Sklepy są wspaniałe. Jak dawno nie byłam w centrum handlowym. Czuje się dziwnie wśród ludiz, którzy są naprawde ludźmi. Myśle, żę kiedyś byłam taka jak oni. Nie stop nigdy nie byłam taka jak oni. Zawsze byłam tym kims bądź czymś innym. Czuję mocno uderzenie, nagle wywalam się na podłogę.
- O Boże przepraszam - widze chłopaka, który wyciąga ku mnie dłoń patrze się na niego jak oszołomiona.  Jest dośc wysoki ale nie za wysoki. Ma czarne jak węgiel włosy oraz zielone oczy. Jest przytsojny, bardzo przystojny. Ma zatroskany wyraz twarzy i - Coś się stało? na serio przepraszam no powiedz coś
- Oj.. Ymmm nie nic mi nie jest, nie nie szkodzi - próbuje wstać i uśmiecham się do niego zalotnie pewnie myśli że jestem wariatką
 - Jestem David -odpowiada chłopak
- A ja Camilla, miło mi
- Szkoda że w takiej sytuacji się poznaliśmy - uśmiecha się ciepło
- Tak szkoda,
- Jestes tu sama?
- Nie z koleżankami ale czekam na nie- odpowiadam troche speszona
- Hmm a skąd jestes? mieszkasz w Anglii?
- Nie, w Nowym Jorku
- Oj daleko to co Ty tu robisz?- przesadza z pytaniami moim zdaniem
- Chodze do szkoły - ucinam mu- A Ty?

- Ja mieskzam tu od dziecka. Ile masz lat ?
- 16 a Ty?
- 18- odpowiada z uśmiechem- może się kiedyś spotkamy ?
- Yyy nie wiem - odpowiadam speszona- może.
- Dam Ci mój nr telefonu , ok? A Ty może daj mi swój jak coś to się umówimy i ....
- Ej ja musze już isc,pa
- zaczekaj !
Krzyczy za mną ale ja biegne na przód szybko go głubie.
- Camilla ! - Woła Lucy
- Co ty wyprawiasz ? - patrzą na mnie zdziwione
- Ja, ja - wolałam im nic o nim nie mówic- szukalam was!
-  Zginełaś nam !
- Przepraszam
- Nie wazne. Więc jak dziewczyny zaczynam zakupy ?! - woła Carrie
- O taak- odpowiadamy  chórem
*****************
Zakupy były udane. Ale cały czas zastanawiam się czemu tak zareagowałam na tego chłopaka. Uciekałam jak oparzona jakby mnie ktoś gonił. Jakby mnie chciał zabić. to było dziwne. Nagle ktoś puka do moich drzwi.
- Hej Camilla, postanowiłem zapytać co u Ciebie- w drzwiach stoi James mój brat
- Spoko- postanawiam nic nie mówić  o zielonokim chłopaku
- Podoba Ci się tu? Zaklimatyzowałas się do otoczenie? Mam nadzieje, ze nie sprawiasz kłopotów

- Jestem grzeczna - uśmiecham się do  niego
- To dobrze, a jak sie trzymasz? Nadal wsyztsko przezywasz
- Nadal ?!!!! mineło tak niewiele czasu, a Ty zadajesz takie głupie pytanie.
- ja nie chciałem
- Nie ważne, prosze idź już chce iść spać.
- Spokojnie
zatrzaskuje mu drzwi przed nosem. Nie wiem czemu tak zareagowałam, czuje się okropnie. Postanawiam wziąć prysznic wtedy od razu poczuje się lepiej. Roskoszuje się gorąco wodą rozlewając na moim ciele. Czuję się jak w raju. Prawdziwym raju. Taki  prysznic pozwala zapomnieć o każdym problemie. Wykąpana ubieram na siebie koszule nocną z kotkiem i kładę się do łóżka. Ten dzień był strasznie , strasznie dziwny. Czemu moje życie jest takie trudne. Czemu moja niby najlepsza przyjaciółka nie napiała ani razu, nie martwi się o mnie? Nie wie nawet gdzie jestem. Czuję się okropnie. Zasypiam ze łzami w oczach.

________________________

Heej :)) wiem że rozdział nie jest najlepszy ale brak weny, niestety. Mam nadzieję, że powróci. Więc bardzo przepraszam, Nastepny rozdział bedzie lepszy. Przynajmniej mam taką nadzieje. Nadal problem z klawiaturą;/ wybaczcie 

wtorek, 27 listopada 2012

Uwaga !

Bardzo przepraszam, że nie dodaje od  5 dni nowego rozdziału, lecz nie dam rady  narazie, ponieważ mam bardzo dużo nauki i mało czasu dla siebie. Więc obiecuje, że nowy rozdział pojawi się w piątek, bądź sobote:) Mam nadzieje, że troche osób czyta tego bloga ;p  Dziękuje za uwage ;* oraz za ciepliwości wyrozumialość :)

czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział 8

Leżałam w łóżku i nie mogłam usnąć. Jestem  w tej szkole ponad tydzień! Cariie przedstawiła mi dużo osób jej koleżanki Laurę i Lucy. Całkiem spoko dziewczyny . Laura ma piękne długie i kręcone, ognisto rude włosy, a  Lucy długie proste i kruko czarne. Obie są bardzo ładnie. Mysle, iż fajnie się dobrały poniewać Cariie jest drobną blondyneczką. Poznałam także wiele innych osób. Fajnych kolegów i koleżanki. Oraz jedną dziewczyne. Katherine. Podobno najładnijesza i najpopularnijesza dziewczyna  w szkole. Ma tak samo jak ja długie, kręcone i brązowe włosy, tylko w przeciwieństwie do mnie ma także prawie czarne oczy. Jest bardzo piękna. Taka królewska. Jest ona wampirem. Krwiopijcą rzecz jasna. A Laura i Lucy są wampirami energetycznymi. Tak samo i Cariie. Wszyscy sądzą że Katherine nie będzie mnie lubiała, ponieważ jestem dla niej wielkim zagrożeniem. Zdziwłam się ja zagrożeniem. Ta dziewczyna była zawsze najładniejsza w szkole. A  tu nagle pojawiam się ja. Wszyscy o mnie mowią bo jestem nowa i bardzo mało jest wampirów tego typu co ja , niestety. W sumie to nie dziwne, że ona czuje się zagrożona. no znaczy nie chce być samolubna, ale chłopcy lubią mnie i podobam się im.Zauważyłam to juz. Jest ich tu bardzo wielu i są bardzo przystojni. Ale żaden nie dorównuje Jace'owi.
***********************************
Usnełam dopieor chyba o 4 nad ranem. Jestem niewsypana, ale wampirom takim jak ja nie potrzebny jest długi sen, energie wezmę od kogoś innego. Tak samo zrobiłam z tym chłopakiem w lesie. Wstyd się przynac, wyssałam  z niego całą energie. Calutką. Biedak trafił do szpitala. Nadal tam jest, Dlatego James, który odwiedza mnie codziennie sprawdzając jak się trzymam . Sądzi że powinnam nauczyc sie tego ile energi bądź krwi pobiera z człowieka, bądź wampira.  Mam z tego nawet lekcje. To nie żart, dwa razy w tygodniu. jest ciekawie. Tak samo jak mam lekcje samoobrony i lekce o krwi oraz o wampiryźmie. Reszta przedmiotów jest taka sama jak w  normalnej szkole. Poszłam się w końcu ubrać. Załozyłam dziś na siebie obcisłe jeansowe rurki oraz błękitną tunike, zabrałam torebkę i poszłam pod pokój Laury , Lucy i Cariie. Tak mało osób ma pojedyńcze pokoje, lecz mnie się udało, na szczęście. Idąc myśle o tym co zaprząta mi głowę juz od dawna. o Jace. Jestem juz blisko pokoju.
- Hej dziewczyny, gotowe ?- pytam
- Urgh ! czekaj na mnie woła Cariie. One dwie są w innej grupie. I mają na druga lekcje więc śpią- w tej szkole nie ma klas, są dane grupy z danych przedmiotów.
- Jasne, spokojnie mamy jeszcze 30 minut, ale musimy isc cos zjeśc. I nie mowie tu o krwi- chciałamzażartować
- Ja przeciez nie ejstem wampirem krwiopijcą - obuzyla się koleżanka
- oj wiem przepraszam
Dalej szłyśmy w milczeniu.
Pierwsza lekcja wampiryzm. Maasakra. Jeszcze malo co  z tego rozumiem ale radze sobie. Jestem tu w końcu prawie jednym jak się okazła wampirem pół na pół jak to tu nazywają. Drugi jest Jace. Własnie dziś o 16 mam mieć z nim zajęcia, tylko  z nim i z nacuzycielem ale to szczegół. Będę mogła troche z nim pogadac. O tak.
- Camillo czy wiesz o czym my mowimy- Odzywa się matematyczka
-Om tak tak przepraszam
- To zapraszam to tablicy, rozwiążesz zadanie
O nie co za klapa.
****
Jakoś przezyłam pare lekcj teraz lunch. No w końcu. Usiadłam z moim koleżankami. Widziałam jak Katherine się na mnie patrzyła siedząc ze swoimi przyjaciółeczkami. A także widziałam Jace. Eh on mnie rozmaza. Te jego oczy.
- Camilla !
- yy tak ?
- Obudź się  - woła Lucy
- jestem przeciez- oburzam się
- jutro jest piątek a to znaczy ze możemy iść na zakupy ! bo w sobote nie ma szkoły jak wiesz. Wiec można zaszaleć.
- O kurde to bosko! potrzebuje nowej odżywki do paznokci- ucieszyłam się
O tak już zaniedługo weekend .
Siedziałam już w spokoju zajadając swoje frytki. I nie mogłam się doczkać  lekcji wapiryzmu dla takich jak ja. Niestey ja musze chodizc i na te zajęcia i na te w grupie dla wapirów energetycznych. Ale cóż takie życie.
****
już ide na te spotkanie. W końcu! jejku zaniedługo zobacze Jace.
- hej Camie
- no hej - odpowiadam mu
- Co tam

- Yyy fajnie, weź jak mi się nie chce tu siedzieć- skłamałam
- Mnie też nie, ale uwież to sie przydaje jak lekca samoobrony, była bardzo potrzebna jak był napad , ale nie wazne, tego dowiesz sie na pewno kiedy indziej, ze ludzie poluja na wampiry ale nie do konca tacy normalni ludzie, znaczy niewazne.
- no okey
gadałam z nim jeszcze troche , a potem odbyły się zajęcia. Było na nich cakiem fajnie. ten facet umiał wszytsko dokłądnie tłumaczyć, wiec czas minął szybko.
- Na dziś to tyle
wyszłam uradowana bo mam dużo lekji na jutro i karne zadanie z matmy. za nieuważanie na lekcji

-Ej może Cie odprowadze- proponuje Jace
- Z chęcią- odpowiadam i uśmiecham się zalotnie
Strasnzie fajnie mi się z nim spacerowało. Rozmawialimsy o wszytskim i o niczym szczególnym.  W końcu mnie odprowadził pod drzwi. Uschnął rękę i się oddalił. Zaczynam go lubić coraz bardziej.

------------------------ 

przepraszam za błędy ale mam problemy z klawiaturą :(

poniedziałek, 19 listopada 2012

Rozdział 7



Dziś jest ten dzień, wszytsko się zmieni. Nowa szkoła, nowe miejsce zamieszkania, wprost nowe życie. Strasznie się denerwuje to wprost irytujące. Od ostatniej kłótni z Emi nie rozmawiałam. Bo niby co jej miałam powiedzieć że jestem pół wampirem? I to w dodatku pół wampirem energetycznym a pół książkowym krwiopijcą. W moim życiu nie mogę narzekać na nude.  Ale to wszytsko intrygujące, kim są moi prawdziwi rodzice. Czy ja ich poznam. James twierdzi że jeśli się już zaaklimatyzuje to ich poznam.
- Camilla- słysze znajomy głos
- O Boże James ! Ile razy mam mówić nie zakradaj się tak
- yy wiele- odpowiada znużony- Spakowana?
- No tak- nie udało mi się ukryć smutku w głosie
- Sluchaj wiem, że się stresujesz to normalne- odpowiada- ale jesteś bardzo ładna i mądrą dziewczyną poradzisz sobie
- Oby tak było – odpowiadam
Schodze na dół. Niestety tata nie może  mnie tam odwieźć więc wylewne pożegnanie odbyło się w domu. Strasznie będę tęsknić za wszytskimi. Na szczęście tata uznał że sam załatwi sprawę z dawną szkołą
****************
Po tylu godzinach w końcu w Londyn. Jest tu inaczej niż W Nowym Jorku. Od razu wyczułam zmiany w klimacie.  Strasznie tu zimno
- Hmm mam nadzieje że masz ubrania w których nie przemarzniesz- uśmiecha się James
- Oto się nie martw , to już nie Twoje zmartwienie- odcinam się
Do instytutu jechaliśmy w milczeniu. Zajeło nam to strasznie dużo czasu, zanim się spostrzegłam usnęłam. Obudziło mnie mocne hamowanie i piszczenie opon.
- Jestesmy na miejscu
Zaniemówiłam z wrażenia, wszytsko wyglądało tak urzekająco, magicznie. Może nie będzie tu aż tak źle… może.
- Od razu mówię że nie musisz tu siedzieć cały dzień, możesz wychodzić na miasto poznawać ludzi
- Serio?! Normaalnie to wspaniaaaale ! – na serio się ucieszyłam
- I masz dostep do internetu, pamiętaj nie stracisz łączności z normalnym światem, w końcu jesteś tylko w połowie wampirem.
 - No to przynajmniej tyle- odgryzłam się
********************
Dowiedziałam się, w którym pokoju będę mieszkać. 12 nie jest tak źle. Na szczęście mam pojedynczy pokój, więc nie musze się mordować z nikim, nieznajomym. Musze się spieszyć za 30 minut mam pierwszą lekcję. Nie wiem czy ktoś by mi wuierzył ale  wtej szkole uczą normalnych przedmiotów szkolnych ! Tylko dodają pare wampirzych. Koszmar. Ksiązki załatwił mi James na szczęście.  Stresuje się pierwszą lekcją. Eh nigdy nie lubiłam matmy !! Nagle ktoś na mnie wpadł
- Ej uważaj jak chodzisz !- krzyknęłam. Słodka z twarzy blodynka oblała się rumieńcem
-Ojej przperaszam. Zaraz zaraz Ty jesteś Camilla! Tyle o Tobie słyszeliśmy
- Yyy serio o mnie?
- No jasne głuptasie ! a o kim. Nigdy nie było u nas takiego wampira jak Ty ! o kurde a gdzie moje maniery Nazywam się Carolline ale znajomi mówią na mnie Carii
- Miło mi Ty wiesz jak się nazywam więc nie musze nic mowić.
- Pokaż mi swój podział lekcji- zdziwiona pokazuje jej mój okropny podzial godzin
- Ojejku to świetnie patrz ! mamy ze sobą wiele leckcji
Na serio się ucieszyłam. Przynajmniej jedna miła twarz
- A na stołówce możesz usiąść z moim koleżankami i ze mną oczywiście no i jasne , że Cie oprowadzę po szkole i zapoznam ze wszytskimi z kim warto się zadawać, jeśli chcesz oczywiście- ta dziewczyna duża mowi ale wydaje się miła i popularna więc warto się z nią trzymać
- Jasne że chce
- To wspaaaniale
w końcu poszłyśmy na lekcje, nowa znajoma usiadła ze mną w ławce. Na szczęście.
*****************
Lekcje mijają szybko. Carii mówi mi dokładnie o wszystkim o cyzm mogę wiedzieć.
- Ej wiedzisz tego chłopaka ! to Jace. Dużo dziewczyn na niego leci. Jest przystojny ale żadna dziewczyna nie jest mu odpowiednia. On jak to mowi szuka tej jedynej- dziewczyna uśmiecha się do mnie.
Ilustruje chłopaka  wzrokiem. Jest dość wysoki na około 180 cm wzrostu. Włosy ma koloru blond a oczy niebieskie jak ocean. Podoba mi się. Nagle się odwraca i nasze spojżenia się stykają, czuję jakby przeleciał przeze mnie dreszcz. Ale nic nie mówie patrz jeszcze chwilke. Uśmiecha się więc robie to samo i zarzucając włosami ochodze.
- widzisz mówiłam że jest BOOOSKI – mówi Carri
- Ehh – wzdycham – ten dzień już mnie męczy
- Wiem ale to dopiero początek- odpowiada radośnie dziewczyna- choć w końcu jest lunch więc poznasz moje koleżanki
Uśmiecham się i podążam za nią ,cały czas myśląc o tajemniczym chłopaku.


piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 6



W końcu nadszedł ten czas, musze porozmawiać z Emi. Tylko co jej powiem, na pewno nie prawdę , nawet nie wiem gdzie do końca jadę, ponieważ nie mogę znać miejscowości. Dziwne ale James ma mi wszystko wyjaśnić. Jejku dowiaduje się coraz ot nowszych rzeczy. Ale nikt nie chce mi powiedzieć nic o moich prawdziwych rodzicach. Myślę czasem o mamie, oczywiście nie o  tej biologicznej choć o niej czasem tez  tylko o tej co mnie wychowała. Co by było gdyby wychowywał mnie tylko tata. Nie doceniałam mamy dopóki jej nie straciłam. Nie jestem jedyną osobą która straciła kogoś bliskiego, ale nie wiem czemu ja. A teraz mam zostawić tate. Może mnie odwiedzać raz w tygodniu. W końcu się udało mi się napisać do mojej przyjaciółki.
,, Hej ;) musimy pogadać;/ Camilla’’
odpowiedź nadeszła niemal natychmiastowa
,, Ok , będę za 10 minut , przyniosę kawe od Browna ! Emi’’
mmm Kawa od Browna zawsze pomaga to nasza ulubiona kafejka.
Czekam na Emi, pojawia się niemal natychmiastowa
- Heej , więc co się stało –pyta – o kurde, ale Ty wygadasz masz podkrążone oczy i sińce !
- wiem, to z przemęczenia
- Co się stało?- pyta przerażona
- Wyprowadzam się.
- Coo ?!- nie mogła uwierzyć
- dowiedziałam się czegoś o sobie i o mojej rodzinie- odpowiadam- musze sobie to wsyztsko przemyśleć nie pytaj mnie o co chodzi dowiesz się w swoim czasie, proszę.
- dobrze, gdzie się wyprowadzasz?
- Emm będę mieszkała  w szkole w internacie
- No ale gdzie?
- nie wiem, znaczy nie pamiętam
- EJ co jest?
- Nie mogę Ci powiedzieć – odpowiadam
- dobrze, pogadamy jak będziesz miała ochotę.
wychodzi trzaskając drzwiami, czuje, że łzy zbierają mi się  w oczach. Czemu ona mnie nie rozumie. Czeeemu !!!!
Dostałam wiadomośc
,, Cześć to James. Trochę Cię okłamaliśmy , wyjeżdżasz z Nowego Jorku , przepraszam, balem się że nie będziesz chciała jechać więc musiałem Cię okłamać’’
odpisuje natomiast
,, Coooo?! Camilla’’
,, Jedziesz do Londynu :) ‘’
O nie , tylk nie to ! wszyscy mnie kłamią, mam dość , kompletnie dość
,, Czemu ? Camilla’’
,, Ponieważ tam jest jedyny instytut wampirów, oraz innych taki jak my ‘’
Jestem załamana, chce być normalna.  Co mi po mojej urodzie. Zawsze się podobałam chłopakom. Teraz już wiem, ze wampiry pociągają ludzi. Podobają się im. Mają niesamowite ruchy.  Lubie swój wygląd, wprost kocham. Uwielbiam długie kasztanowe włosy i pełne usta. Ale co to za pomysł żebym była nie wiadomo czym. Boje się, coraz bardziej.  Kogo tam spotkam, co mnie tam czeka. Zostały mi tylko 4 dni na spakowanie. Musze już zacząć porządkować rzeczy. Wiem to dziwne że jakoś zniosłam wieści o wampirach ale zawsze widziałam różne stwory  czułam się inna i takie tam. Postanawiam myśleć o tym jak o nowej szkole. Więc musze zabrać swoje najlepsze ubrania. Takie w których mi wygodnie ale również takie w których się spodobam. Czyli trochę luźnych ubrań oraz więcej obcisłych żebym miała w czym iść do szkoły. Oraz jakieś ładne  sukienki. Słyszę trzaskanie drzwiami.
- Córeczko jesteś tam?
- Jestem tato- dawno z nim nie rozmawiałam tak na poważnie- boje się
- Ja wiem , pamiętaj jestem z Toba , Kocham Cię
- ja tez Cie Kocham tato -mowię przez łzy.
Przytula mnie tak jak kiedyś gdy byłam małą dziewczynką. Będę za nim tęskniła. Tak bardzo. Nikt mi go nie zastąpi, nikt nigdy.
- Poradzisz sobie- mówi – wieże w Ciebie, dasz radę, zawsze  dajesz- uśmiecha się pogodnie a ja odwzajemniam uśmiech. 
_________________________________________
Podoba wam się ? ;) co o tym sądzicie ?

czwartek, 15 listopada 2012

Rozdział 5

Patrze na zupełnie mi obcego faceta, nie wiedząc co odpowiedzieć.-Panu sie cos pomyliło !-krzyknałam
- Nie widziłas co potrafsz?- miał racje widziałam, ale nadal tego nie rozumiem.
- Ale jakoś chodze  w dzień i nie śpie w trumnie- żartuje
- To tylko mit, wampirom nic nie robi światło słoneczne ale i tak wolą mrok. I nie słyszałem o żadnym wampirze śpiącym w trumnie
- A jakbym powiedziała że Ci wierze?
- To mógłbym Ci powiedzieć, ze jesteśmy spokrewnieni
Teraz dopiero się zdziwłam
-My?
- Tak, jestem  no cóz jestem Twoim bratem
- nie nie , ja jestem jedynaczką !!!!!!!! nie możesz !- zaczęłam krzeczeć
- Uspokój się – powiedział ostro- Twoje życie od dziś będzie inne, musisz się spakować, pojedziesz ze mną będziesz chodziłą do szkoły dla istot takich jak my a nie ludzi. Daje Ci tydzień na spakowanie, wróce tu za równe 7 dni.
- Co?! Tu jest mój dom, mój tata nie wyjade
-Córeczko, musisz to miejsce nie jest dla Ciebie bezpieczne.
Patrze na nich ze łzami w oczach
- A więc zastanowię się nadm tym
- Pakuj się od dziś
- A niby gdzie mam pojechać?
- Nie tak daleko, z kraju się nie wyprowadzisz, o to się nie martw. Zostaniesz w Nowym Jorku, ale nie tu .  W krótce sama zobaczysz.
- A co z moim  znajomymi ?
- Poznasz nowych
nie wytrzymałam pobiegłam do góry nie chce ich już słuchać. To musi być sen i tylko sen. Płacze leżąc na łożku.  Nie wiadomo kiedy usypiam.  Śnie o tym, że jestem normalną nastolatką, a może jestem , może to tylko sen, wpadam w nicość.
********
Nad ranem nie umiem odróżnić prawdy od fikcji. Gdyby nie mała karteczka na stole nie wiedziałabym czy to wsyztsko wydażyło się na prawdą. Zaczełam czytać
,, Droga Camillo
Nie zapomnij się spakować
James’’
hmm to już wiem jak ma na imię.  Czuje się okropnie, wsyztsko mnie boli. Nie wiem po co to wszystko mnie dręczy. Nie wiem nic nie wiem. Dobrze ze tata pozwolił mi zostać w domu i tak bym nie wiedziała co powiedzieć wszystkim. Musze zostawić swoje życie za sobą. I zacząć nowe. Poznawac nowych ludzi. Zostawić własnego ojca. Nie mogę znieśc tego bólu, Łzy płyną mi same z oczy. W tej chwili mam ochotę się do kogoś przytulić. Poczuć ciepło drugiej osoby. Zobacyzć ze ktoś mnie Kocha mimo to i pomimio tego wszystkiego. Czy znajde kiedyś kogoś kto Pokocha mnie na zabój. Ach można pomarzyć. Nigdy nie byłam tak naprawdę zakochana, zauroczona owszem ale nie poczułam smaku wspaniałej miłości. A co jeśli nie dane mi będzie poczuć. Leże na własnym łóżku i myśle , marzę.  W końcu postawiam wstać, mam dość użalania się nad sobą. Może uda mi się zaakceptować to wsyztsko. Ale najbadziej boli to, że tata o tym wiedział a mi ne powiedział. Dobrze, ze jest w pracy. Mam cały dom dla siebie. Nagle dosteje smsa
,, Czemu Cię nie ma ?!;(  Emi’’
Postanawiam odpisać
,, Przepraszam źle się czuje, to chyba przeziębienie ;/ Camilla’’
po 5 minutach przychodzi odpowiedź
,, Wracaj do zdrowia !!;* Emi’’
Ona ma dobrze, ma normalne życie, nie no koniec kończe z tym użalaniem. Musze wziąć się w garść. I co z tego że nie jestem człowiekiem. W nowej szkole poznam ludiz takich jak ja. Na pewno w końcu się w kimś zakocham. Polubią mnie chyba , w końcu jestem ładna i fajna z tego co wiem, to opinia moich znajomych.  Z takim nastawieniem schodzę na dół.


Rozdział 4


Biegłam jak najszybciej mogłam, mijałam uliczki i różnych ludzi . Nic nie wydawało mi się takie jak wcześniej. Moje życie się zmieniło. Wszytsko się zmienia. Czułam to od dawna choć nie chciałam przyjąć tego do świadomości. Nigdzie nie mogę się czuć bezpiecznie. Nikt mnie nie zrozumie. Wbiegam do domu nie zaszczycając taty nawet spojrzeniem ide do swojego pokoju w ponurym milczeniem. Układam się na moim wygodnym łózku i mysle co takiego chciał mi powiedzieć ten obcy mężczyzna. Czemu zawsze pojawia się w tak nie spodziewanych momentach. Byłam zmęczona, wszystkim, całym życiem.  Nagle  z dołu da się słyszeć rozmowe taty z jakimś facetem. Głos wydawał mi się znajomy ale nie wiedziałąm kto to. Nie słyszłam dokładnie słow więc postanowiłąm podejść bliżej aby mogła słyszeć i ich widzieć a oni mnie nie.
-Musisz jej powiedzieć, albo ja to zrobie !- krzyknoł on, tajemnicze męzczyzna
Moje oczy rozszerzyły się do granic możliwości. Skąd tata go zna i co powinni mi powiedzieć.
- nie mogę- odpowiada ojciec- nie potrafie, bo niby jak powiedzieć córce że jest kimś innym niż ja, kimś z kim spotykamy się tylko w dziwnych filmach bądź książkach.
Nie mogłam wytrzymać musiałam przerwać tą rozmowę.
- Czy wyście powariowali ?!!- zaczęłam się drzeć- skąd go znasz? Kim wy jesteście niby ?! kim ja jestem o co wam chodzi ?!
-Spokojnie – odpowiada tajemniczy facet
-jak mam być spokojna ?! –pytam coraz to bardziej załamana robie wsyztsko ,aby się tylko  nie rozplakac.
-Camillo- użył oficjalnego tonu spoglądając na mnie wyczekująco – powinnaś się czegoś dowiedzieć
Patrze na niego z coraz to większym napięciem.
-Hmmm od czego tu zacząc- myśli- pewnie wiesz że jesteś adoptowana
-yhymmm od niedawna bo nikt mi nie raczył  powiedzieć- odpowiadam zbulwersowana
- Spokojnie- powtaża się- Znam Twoich rodziców, wiem kim Ty jesteś. Mogę Ci to powiedzieć jeżeli tylko chcesz.
- Chce ! mam dość tego wszystkiego. Choc nie wiem o czym Ty gadasz ale chce znać prawdę o rodzicach.
-Dobrze. Dzwisz się pewnie skąd Cię znam. A otóż pilnowałem Cie  odkąd byłaś mała, po to żebyś nie narobila głupot, tak jak w ten dzień z tym chłopakiem. Ciesz się ze on w ogóle żyje. Ale powinniśmy mieć pretensje do siebie a nie do Ciebie, przecież nie wiesz kim  jesteś. – patrze na niego z wielkim zaciekawieniem oraz z ogromnym niedowierzeniem- Jetses hmmmm mitycznym stworzeniem, tak jak ja-uśmiecha się tajemniczo- ale chyba nawet bardziej. Więc jesteś pół wampirem krwiopijcą a poł wampirem energetyczny.
Zaczełam się śmiać.
- wyjdz z mojego domu jesteś chory ! chory psychicznie nic takiego nie istnieje ! – skierowałam na niego swoją złość. Facet pada na podłogę. Potem wszytsko toczy się bardzo szybko. Moja złosć opada. Patrze na niego. Podnosi się
- Widzisz a nie mówiłam wampir energetyczny jak nic. Potrafisz zabić , zabić umysłem. Tak potraktowałaś tamtego chłopaka. Masz ogromną moc. Jesteś pierwszym wampirem które jest jednocześnie krwiopijcą i energetycznym. Jesteś niesamowita.
Od tego czasu wiedziałam, że moje życie się zmieni.




 

środa, 14 listopada 2012

Rozdział 3

-Córeczko tylko się nie denerwuj - powiedział
-Tato powiedz mi - mówiłam łamanym glosem z nadmiaru wrażeń
-Wiesz, że Cię Kocham- zaczął- jak własną córkę, ale niestety nie jestem Twoim biologicznym ojcem tak samo jak mama nie była biologiczną matką. Mielismy Ci powiedzieć, ale zdażył sie wypadek mamy i tak wyszło, że nie potrafiłem. Nic nie wiem o Twoich biologicznych rodzicach proszę wysłuchaj mnie....
Ale ja już nie sluchałam. Ze łzami w oczach wybiegłam z domu. Biegłam coraz szybciej i szybciej, nogi same kierowały mnie w strone mojego ukochanego lasu. Tam zawsze odpoczywam i myśle oraz maże. To tu wydarzyła sie historia z chłopakiem... i nagle zaczełam myslec o tajemniczym mężczyźnie. Skąd on wie. Nagle dotarło do mnie, ze moj tata nie jest moim ojcem tak naprawde. Jak mogli mnie oklamywać. Dlaczego mi nie powiedzili. A najważniejsze pytanie kim byli moi biologiczni rodzice. Miałam wiele myśli w głowie. Czulam żał do niego, jak mógł mi nie powiedzieć. Okłamywali mnie przez tyle lat. Złość się we mnie gotowała. Nagle obok mnie zaczeło emanować niebieskie światło. Nagle znika i pojawia się on.
- Ja wiem kim oni byli -mówi
-Kto?kim jestes? czego chcesz?!
- Wiem kim byli Twoi rodzice- wystrasyzłam sie skąd jakiś obcy facet wie o mnie to wsyztsko.
Gdy zauwazył moj strach , uśmiechnął sie ale nie ironicznie tylko tak jakby z otuchą.
- Nie martw o nic.
- Nie wierze Ci nawet Cie nie znam, wracam do domu !!!
- Jak chcesz ale kiedyś musisz poznać prawdę o.....
Nie słuchałam go dużej biegłam jak najszybciej do domu.

_____________
nie wiem czy sie wam spodoba :D ale mam nadzieję, że tak. Przepraszam za błedy ale pisałam szybko ponieważ nagle dopadła mnie wena twórcza :D jeśli chcecie poczytac mój inny blog zapraszam :  http://kqkkq.blogspot.com/   Mam nadzieję, że uda mi się dodać jakiś nowy rozdział za niedługo. Możecię sie go spodziewać w piątek :) ale nic nie obiecuje ! ;p

wtorek, 13 listopada 2012


Rozdział 2
No nie co ten facet sobie myśli, najpierw spotykam go koło parku a teraz w pobliżu domu! Chyba moja wyobraźnia płata mi niezłe figle, postanowiłam nie reagować przeszłam obok niego nawet się nie odezwał. Tylko dziwnie na mnie spoglądał i się uśmiechał sądze że to  jest dopiero początek historii . Patrzy na mnie z dziwnym byłyskiem w oczach. Już miałam coś powiedzieć, lecz nagle spostrzegłam , która godzina. Biegłam do szkoły jak najszybciej, ale i tak się nie udało. Jak zwykle czekają mnie kłopoty. Przecież nie powiem, że znowu spotkałam dziwnego faceta, który wie o mnie coś czego nie wie nikt inny. Jeszcze wysłaliby mnie do psychologa jak nie do psychiatry !
-dzień dobry-odzywam się-przepraszam za spóźnienie
-dzień dobry – odzywa się matematyczka- czemu znowu spóźniona
-ja yyy bus mi uciekl-kłamałam – znaczy spóźniłam się na busa proszę pani
- Siadaj tym razem nie wstawie Ci oceny z zachowania- odpowiada a ja oddycham z ulgą- ale to ma być ostatni wybryk !
Pokornie podążam do ławki, chociaż raz bez kłopotów.
-Ej czemu znowu się spóźniłaś?!- pyta Emi
-Mówiłam już-odpowiadam
- Ale ja pytam czemu tak naprawdę się spóźniłaś- odpowiada moja najlepsza przyjaciółka, mysle co powiedzieć.
-Naprawde bus mi uciekł- nie ciągnęła już dalej tego tematu.
Reszta dni mijała spokojnie. Zaczełam się zastanawiać nad tym czego chce ode mnie ten facet. I czemu mówi o tym chłopaku… I Skąd wie.. przecież nikt nie wie. Nikt nie może wiedzieć. I co ja mam teraz zrobić. Myślałam nad tym cały dzień. Wracając do domu byłam pewna, że znowu go spotkam ale nie , nigdzie go nie było.
-tato ? jesteś w domu?- wołałam po wejściu
- Tak Cammie, musimy pogadać- sadziłam, że chce pogadać o spóźnieniu choć nauczycielka mówiła że tym razem się udało
-takk tato? Ja nie chciałam się spóźnić dziś do…
- Nie mówię o tym- przerywał- jest coś co powinnaś od dawna wiedzieć.
Żołądek fiknoł mi koziołka.


 


Rozdział 1
Ehh… jak ja nienawidzę poniedziałków. Nie chce mi się wstać, ale jak zwykle tata mnie budzi. Marudzi, że spóźni się do pracy. A przecież gdy ma się szesnaście lat można samemu jechać autobusem. Ale mu się nie dziwie woli mnie zawieźć osobiście, zrobil się taki po śmierci mamy, która zgineła przez jakiegoś psychopate który podłożyl bombe w busie. Straszne ale prawdziwe. Mam tylko ojca ale i tak nie jest źle. Ludzie żyja gorzej i nie maurdzą .Lecz czasem muszę sama jeździć choć i tak  bezpieczniej czuje się z tatą, choć lubie także czasami iść sobie na piechotę do szkoły czasem sama a czasem z Kath, moją najlepszą przyjaciółką.
- wstawaj bo oboje się spóźnimy !!- wolal zrozpaczony ojciec
- taaaaaato spokojnie jedź ja pójde na nogach-odpowiadam
Ojciec wychodzi z domu , ja zostaje sama,  na szczęście mam dziś na drugą lekcje. Patrze na siebie w odbiciu lustra, wiem że jestem ładna zawsze bylam. Gdy się na mnie spojrzy widać wysoka na 167cmdziewczynę z zielonymi oczami, pełnymi ustami, długimi włosami o odcieniu kasztanowym. Ubieram się do szkoły jak najszybciej. Oczywiście  jak zwykle nie wiem w co się ubrać. Po dłuższym zastanowieniu ubieram się w obcisłe jeansy oraz czarną bluzke z czaską i wychodzę. Zaraz za rogiem spotykam jego…….
--------------------------------------------------
Mam nadzieje że się podoba. to pierwszy moj blog wiec wiecie jeszcze nie wiem czy dobrze mi idzie;)
 Epilog
Od zawsze wiedziałam, że jest coś ze mną nie tak , ale to już przesada. Najlepiej myśli mi się jak pada deszcz, jest wtedy pochmurno, fascynuje mnie to. Wtedy życie wydaje się takie wspaniale, oczywiście jak każda nastolatka w moim wieku Kocham również słońce w końcu musze  być opalona. Ale  nic innego wtedy się nie liczyło tego dnie kiedy wracałam spokojnie ze spaceru po parku. Nagle zaczepił mnie pewien mężczyzna. Dość przystojny, umięśniony , w wieku około 25 lat lecz nie mam pewności. Zaczął się mnie pytać jak mam na imię, popatrzyłam na niego z uśmieszkiem wyższości i odezwałam się bardzo pewnym głosem : Mam na imię Camilla. Wtedy facet powiedział coś co mnie zadziwilo jak nic dotąd ‘’ tak myślałem od samego początku kiedy Cię zauważyłem. Wiedziałem że tak masz na imię, Twoje ruchy, Ta pewność siebie , ta uroda i ten mrok w Twych pięknych zielonych oczach. Wydajesz się nie szkodliwa choć jak ktoś Cie zrani potrawisz sobie poradzić, znasz smak zemsty’’ wypowiedziawszy to przybysz zniknął. Zdziwiło mnie to, że ludzie na ulicy spoglądają na mnie, dowiedziałam się potem że stałam na środku ulicy rozmawiając z powietrzem, nikt nie widział tego faceta oprócz mnie. Może moja podświadomośc go sobie wymyśliła, a jeżeli nie to skąd wiedział że potrafie się mścić,  czy znal on tamtego chłopaka, czy jest z nim jakoś powiązany. Ale przecież nic mu się nie stało, zasłużył na to co go spotkało i tyle.    
___________________________________________________________
I jak wam się podoba początek?:D